Koncert :*

Brak komentarzy

Piszę notkę z wczorajszą datą w tytule bo wczoraj chciałam ją napisać ale nie miałam czasu :P

Otóż wczoraj byłam na koncercie zespołu Chilimy :P wiem, nie znacie napewno tego zespołu bo ja wczoraj dopiero go poznałam :P

no więc wczoraj odbył się koncert tego zespoł :D o lol :D ale faza
była :D oni grają taką trochę rockowa muzę a rock to moje życie więc
wyszalałam się za wszystkie czasy :D 2 godziny skakania :D omg :D jeah :D to jest to :D dziewczyny już nie wyrabiały ze mną a ja dalej się
bawiłam :D super było :D

Później musieliśmy iść na Mszę do Kościoła :/ omg… musiałyśmy z
dziewczynami latać za księdzem żeby nam podpisał zeszyty :/ a ona nas
wystawił i nie podpisał :P no to wszystkie poszliśmy do domu :D strajk :D lol :D

dobra nie ryję już wam :P

Papa :**

zaraz będe odwdzięczać się za komcie z ostatnich 3 notek… omg… narobiło się zaległości ale postaram się to wyrównać ;]

Ja nie wiem. Jeszcze rok temu wszystko było inne, a teraz wszystko się

zmieniło. Nawet taka JA jestem typowym przykładem :] Jeszcze jakieś
dwa lata temu chodziłam w dwóch warkoczykach i różowych rybaczkach
(blee różowy…), a teraz w życiu bym się tak nie ubrała. Tylko czarny
i czarny. Kiedyś to człowiek był takim aniołkiem, który bał się
szóstoklasistów, ale jak się już zostało tym szóstoklasistom to się
samemu tyrało młodszych. W sql ty tyrasz kogoś tam, a ktoś inny tyra
ciebie. Mówi się że tam ktoś blużni, ktoś tam kogoś pobił za nic a sami
to robimy. Tylko że wady u kogoś to często się widzi, ale u siebie to
juz nie ;/ Jeśli chodzi o dziewczyny to często się kłócą, a nawet sobie
grożą, gdy np. idzie drugo-klasistka ze swoim chłopakiem a
pierwszo-klasistka się za nim obejrzy, to już może mieć przejebane.
Tylko za co ?!?

Pies

Brak komentarzy

Znalazłam wczoraj na podłodze martwego psa, z głową w kałuży krwi.
Jeśli istnieje życie pozagrobowe, to pewnie już jest tam, gdzie
trafiają wszystkie zwierzęta. I może myśli, że go okłamałam. Obiecałam
mu przecież długie spacery i ulubione kości. [I jeszcze to, że
wyzdrowieje].

hmm

Brak komentarzy

„People are like lice – they get under your skin and bury themselves
there. You scratch and scratch until the blood comes, but you can’t get
permanently deloused (…)”.
Henry Miller, „Tropic of Cancer”.

Czy my jeszcze mamy sobie coś nowego do powiedzenia, Lily?

Czasem, gdy czytam książki, dostaję dreszczy. Tak było za każdym razem,
gdy czytałam „Medaliony” Nałkowskiej (a czytałam trzy razy i nie bardzo
wiem po co; zupełnie wystarczyłoby mi przerazić się tylko raz) albo gdy
bardzo się bałam, czytając dawno temu powieść Jonathana Carrolla. To
nie była wybitna powieść i może dlatego dziś nie pamiętam nawet tytułu.

Nie potrafię się rozstać z tym miejscem. Może dlatego, że jest jednym z
niewielu, w których czuję się naprawdę dobrze i uważam za swoje. To
trochę tak, jakby wyjechać windą na ostatnie piętro wieżowca i nie móc
skoczyć, wiedząc, że zjeżdżać nie ma już po co. Porównanie jest mocno
nadwerężone, ale to dlatego, że nigdy nie wyjeżdżałam windą tak
wysoko…

xxx

Brak komentarzy

Któregoś dnia umrę w doskonałym zdrowiu. [Zupełnie jak babka głównego
bohatera „Czasu, który pozostał” w reżyserii Francisa Ozona]. Będzie to
zasługa soków marchewkowych, mleka o zawartości półtorej procent
tłuszczu, tabletek ze skrzypu polnego i witamin A + E.

Jeśli istnieje coś takiego jak idealne rozstanie, to nasze takie było.
Choć od tamtej pory minęło naprawdę sporo czasu, wciąż jeszcze mamy dla
siebie tę odrobinę szacunku i uprzejmości, żeby pisać swoje imiona z
dużej litery, gdy internetowo pytamy, co słychać. [To jest naprawdę
bardzo miłe, że przyjechałeś do mnie w porze bardzo później tylko
dlatego, że bałam się sama wyprowadzić psa].


  • RSS